Agencja - Biuro nieruchomości Kraków, Wrocław, Gliwice
GWROTA
pajacyk
panteon
pmiska
stv
Wgraj obrazek o tytule znowuapokalipsa.jpg do katalogu /images/belki/statyczne/


Koniec świata w „Supernatural"... znowu

Apokalipsa od zawsze stanowiła doskonała pożywkę dla ludzkiej wyobraźni. Wyobrażeniom końca świata nieodłącznie towarzyszył dreszcz ekscytacji połączony z budzącym się w głębi jestestwa instynktem samozachowawczym i nadzieją na przetrwanie. Stąd popularność wszelkiego rodzaju objawień, portali internetowych roztrząsających wszystkie możliwe scenariusze zagłady, filmów katastroficznych (w tym widowiskowych, choć niezbyt mądrych dokonań Rolanda Emmericha), gier komputerowych typu survival (choćby „Resident Evil"), seriali postapokaliptycznych („Jerycho", „Falling Skies"), czy książek traktujących o tym bądź innym końcu znanej nam rzeczywistości, z których chyba najlepszym przykładem pozostaje „Bastion" Stephena Kinga. Właściwie czytającym prozę katastroficzną i oglądającym filmy o podobnej tematyce wszystko jedno, czy chodzi o Apokalipsę w sensie biblijnym, inwazję obcych, zderzenie Ziemi z kometą, pandemię straszliwej choroby, czy atak żywych trupów, grunt, żeby co najmniej ¾ ludzkości wymarło, a ocalali musieli walczyć o przetrwanie, najlepiej w nieprzyjaznych warunkach. Sama jestem miłośnikiem podobnych potworności, wobec czego trudno mi ocenić, czy jest to zainteresowanie zdrowe pod względem psychicznym.

Rzecz jasna, najciekawsze wydają się apokalipsy bezpośrednio nawiązujące do Biblii i Objawienia św. Jana. Pośród filmów, które karmiły się wyobrażeniami biblijnych plag związanych z nadejściem końca świata, osobiście najbardziej zapadły mi w pamięć „Armia Boga" (Prophecy) z Christopherem Walkenem w roli Gabriela i Viggo Mortensenem w epizodzie Lucyfera oraz „Siódmy znak" z Demi Moore i Michaelem Biehnem. Z seriali telewizyjnych o „typową" Apokalipsę zahaczyły „Supernatural" i „Sleepy Hollow". O ile w nowym „Sleepy Hollow" większość wydarzeń jeszcze przed nami, weteran małego ekranu „Supernatural" uporał się już z własnym końcem świata, po którym pozostały skłócone anioły i demony oraz dwóch największych antagonistów - Lucyfer i archanioł Michał zamknięci w piekielnej Klatce.

Jak zatem wyglądał biblijny koniec świata w „Supernatural"? Z uwagi na specyfikę serialu pokazana Apokalipsa, chociaż jak najbardziej wywodząca się z kart Biblii, nie przypominała „standardowej". Zabrakło globalnych oznak końca świata z przepowiedni św. Hieronima - uniesienia się wód, wielkiego trzęsienia ziemi, krwawego pocenia się roślin, wielkiego zgromadzenia ptaków, czy spadania gwiazd i ognia z nieba. Zabrakło obrazów z wizji św. Jana - zaczernienia słońca, czerwonego księżyca, wypalonej ziemi, krwistego morza, zatrutych źródeł i zaćmienia ciał niebieskich, jak i Abaddona na czele szarańczy (cóż, Abaddon pojawia się w serialu nieco później i w zupełnie innym kontekście). Jedyne, co otrzymaliśmy w sezonie piątym serialu, gdy bracia Winchesterowie mierzyli się z Apokalipsą (poniekąd wywołaną przez nich samych) to brzmiące w tle doniesienia o niezwykłych zjawiskach atmosferycznych, pomniejszych trzęsieniach ziemi i niezwykłych zmianach pogody.

Różnica między apokalipsą biblijną a supernaturalową dotyczyła przede wszystkim przyczyny jej wywołania - według Objawienia miało to być zdarzenie poprzedzające Sąd Ostateczny i ponowne przyjście Jezusa Chrystusa - w domyśle, zaprowadzenie nowego, boskiego ładu na Ziemi. Według „Supernatural" początek Apokalipsy był znacznie bardziej banalny i nie związany z wyrokami boskimi. Opuszczeni przez Ojca, który udał się w nieznane, pozostawieni sami sobie archaniołowie rządzili Niebem na tyle długo i nieudolnie, że z nudów zapragnęli rozrywki i ziszczenia przepowiedni o ostatecznej walce archanioła Michała z Lucyferem. Według słów św. Jana bitwa archanioła Michała oraz aniołów ze Smokiem, czyli Lucyferem i jego armią miała rozegrać się na niebieskich błoniach, w „Supernatural" antagoniści przenieśli ją na Ziemię. Lucyfer uwolnił się z piekielnego więzienia z niemałą pomocą aniołów i na przekór staraniom obu braci Winchesterów, którzy jednak również przyczynili się do jego odrodzenia. Pikanterii przyszłemu starciu dodawał fakt, że Michał z Lucyferem upatrzyli sobie serialowych braci na naczynia, w których pragnęli zmierzyć się w pojedynku, który zniszczyłby pół świata. Zniszczyłby, jako że do Apokalipsy ostatecznie nie doszło. Lucyfer z Michałem spotkali się na ubitej ziemi opuszczonego cmentarzyska, ale ich walka pozostała nierozstrzygnięta, kiedy obaj trafili do zamkniętej na siedem spustów Klatki w najdalszym zakątku Piekła, niestety w towarzystwie swoich naczyń - Sama Winchestera i jego przyrodniego brata, Adama.

Koniec świata w „Supernatural" nie był spektakularny na miarę katastroficznego blockbustera, ale miał swoje dobre momenty, przede wszystkim związane z Czterema Jeźdźcami Apokalipsy - Wojną, Głodem, Zarazą i Śmiercią - mocno spersonifikowanymi, lecz siejącymi nie mniejsze spustoszenie. Oprócz Śmierci, która okazała się nie tyle jednym z Jeźdźców Apokalipsy, co zupełnie odrębnym bytem, istotą starszą od Boga, wieczną i niezmienną, a jednak przyjazną wobec bakterii, za jakie uważa ludzkość.

Przebłyski tego, co wydarzyłoby się, gdyby Apokalipsa spełniła się choć w części, zobaczyliśmy w odcinku „The End", gdy trafiliśmy do świata niedalekiej przyszłości, przepełnionego głodem, niedostatkiem, chaosem i wzajemną nienawiścią, toczonego demonicznym wirusem Croatoan, który upodabniał ludzi do krwiożerczych hord zombie. Jednak i w tym przypadku nie do końca mieliśmy do czynienia z Apokalipsą w sensie biblijnym - Lucyfer panoszył się na świecie, ale nie miał z kim walczyć o władzę - anioły same ustąpiły mu pola.

W uniwersum „Supernatural" pojawił się również Antychryst, lecz i tym razem nie w sposób oczywisty i jednoznaczny. To mały chłopiec, który nie zdawał sobie sprawy z własnej mocy, a kiedy się o niej dowiedział, zamiast opowiedzieć się po którejś ze stron, postanowił rozpłynąć się w morskim przypływie. Antychryst okazał się... dobry.

Trzeba przyznać, że Apokalipsa z kart Biblii nie była jedynym z możliwych końców świata, z którym zmierzyło się „Supernatural". Jeśli rozważymy wszystkie motywy pojawiające się w książkach i filmach katastroficznych (z grubsza dzielących się na opowiadające o katastrofach wywołanych przez siły natury, nadmierny rozwój technologii, najazd obcych, pandemię zabójczej choroby lub wysyp żywych trupów), „Supernatural" miało do czynienia z tym i owym, ze szczególnym uwzględnieniem ataku istot nie z tego świata, które miały w planie zapanowanie nad Ziemią, a w domyśle - z tragicznym dla niej skutkiem.

W drugiej części „All Hell Breaks Loose" z sezonu 2 mimo wysiłków obu braci nie udało się zapobiec otwarciu Wrót Piekieł, przez które wydostało się wiele demonów, w tym Siedem Grzechów Głównych: Zazdrość, Lenistwo, Pycha, Obżarstwo, Nieczystość, Gniew oraz Chciwość. Setki demonów pragnących opętać ludzkie naczynia i poużywać do woli na pozostałych - to mogło skończyć się prawdziwą „Inwazją porywaczy ciał". Dobrze, że Wrota zamknięto, nim na wolność wydostali się wszyscy mieszkańcy Piekieł, a Siedem Grzechów Głównych zostało spacyfikowanych. Z drugiej strony, nigdy tak naprawdę nie wyjaśniono, co stało się z pozostałymi uwolnionymi z więzienia demonami. Zapewne od tego czasu odsetek opętań na Ziemi znacznie się zwiększył, a zapotrzebowanie na egzorcyzmy wzrosło niebotycznie. Może stąd nadmierna aktywność polskiego egzorcysty ks. Michała Oko.

Nie tylko demony pragnęły zawładnąć światem. W „Like a Virgin" z sezonu 6 poznaliśmy smoki w ludzkiej postaci, które dzięki ofierze z dziewicy przywołały z Czyśćca Matkę Wszystkiego - Ewę. Niegdyś stworzyła wszystkie znane i nieznane potwory, mogła je więc kontrolować i zmuszać do zabijania nawet wbrew ich woli (jak dobrą wampirzycę - Lenore) i była na najlepszej drodze, by stworzyć nowe monstra i zamienić wszystkich ludzi w potwory - hybrydę nazwaną przez Deana Jefferson Starship, której nie dawało się wykryć zwykłymi „łowieckimi" sposobami. Znowu zagroziła Ziemi istna „Inwazja porywaczy ciał", na szczęście kres ambicjom Matki Wszystkiego położyły trujące dla niej prochy feniksa, podane prosto z krwioobiegu Deana Winchestera.

Nietypowy koniec dotychczasowego świata szykowały ludziom Lewiatany z sezonu 7 - potwory starsze od aniołów, tak przerażające, że Bóg stworzył Czyściec, by je w nim uwięzić. Niestety, Castiel na spółkę z królem Piekieł Crowley'em otworzyli Czyściec i mimo, że później Winchesterom z nawróconym Castielem udało się go zamknąć, odsyłając większość potworów do domu, Lewiatany pozostały na Ziemi, wcielając się w ludzkie naczynia, które uprzednio zjadały. Jako że Lewiatany miały niespożyty apetyt, zaplanowały sobie, że przekształcą całą Ziemię w farmę hodowlaną, gdzie ludzie mieli posłużyć za bydło. Aby osiągnąć swój cel, zajęły strategiczne miejsca, wcielając się w ludzi u władzy oraz wprowadzając ogłupiający dodatek do produktów żywnościowych, by swoje ofiary oszołomić i utuczyć. Baba Jaga i miliony Jasiów do zjedzenia. Bracia Winchester poradzili sobie i z tym problemem, chociaż zwycięstwo nad Lewiatanami zostało okupione podwójną śmiercią Bobby'ego Singera (jako człowieka i jako ducha), osamotnieniem Sama oraz przerzuceniem Deana i Castiela w otchłań Czyśćca.

„Supernatural" zetknęło się również z końcem świata w typie „Resident evil", czyli zmasowanym atakiem zombie lub istot zombiepodobnych i to dwojakiego rodzaju - zmartwychwstałych z grobu i początkowo zachowujących się jak najbardziej poprawnie, bądź zarażonych wirusem „wścieklizny".

W sezonie 5 w „Dead Men Don't Wear Plaid" mieliśmy do czynienia z możliwą apokalipsą zombie - na małą skalę, jako że jedynie w miasteczku Bobby'ego Singera, Sioux Falls, ale jednak. Gdyby zmartwychwstanie z grobów, zapoczątkowane przez Śmierć na rozkaz Lucyfera, rozszerzyło się na okolice, równie dobrze moglibyśmy mieć do czynienia z rzeczywistością „Walking Dead". Podnoszący się z martwych (w tym żona Bobby'ego, Karen) początkowo zachowywali się normalnie i z radością zostali przyjęci przez bliskich, niestety z czasem przemieniali się w krwiożercze monstra, spragnione, a jakże - ludzkiego mięsa i wnętrzności. Bobby i Dean przeżyli scenę jak z typowego horroru o żywych trupach - otoczeni przez zombie, z amunicją na wykończeniu.

Z kolei ludzie zarażeni demonicznym wirusem „wścieklizny" po raz pierwszy pojawili się w sezonie 2 w odcinku „Croatoan" jako swojego rodzaju test, czy starszy z braci Winchesterów będzie w stanie zabić młodszego, jeśli ten okaże się zarażony. Demoniczny wirus zmieniał ludzi we wściekłe istoty ogarnięte szałem zabijania i niszczenia, chociaż nie pozbawione pewnego rozumu i przebiegłości, a więc nie klasyczne ciężko powłóczące nogami, bezmózgie „zombie". Biorąc pod uwagę alternatywną przyszłość ukazaną w sezonie 5, bardziej przypominali zarażonych podobnym wirusem wścieklizny z „28 dni później" Danny'ego Boyle'a.

Świat niedalekiej przyszłości pokazany w „The End" jako przykład tego, co się stanie, gdy Dean Winchester nie zgodzi się na zostanie naczyniem archanioła Michała w dużej mierze przypominał postapokaliptyczne wizje z cyklu „Żywych trupów". Strefy kwarantanny, wojsko strzelające do wszystkiego, co się rusza i garstka ocalonych próbująca przeżyć w warunkach polowych w obozie Chitaqua (oraz - w domyśle - w innych obozach dla uchodźców). Jedynym elementem niepasującym do filmu survivalowego był majaczący w tle Lucyfer, o którym większość próbujących ratować się z pogromu nie miała pojęcia. „The End" było rzeczywistością alternatywną, ale nawet w świecie braci Winchester niemal doszło do uwolnienia wirusa Croatoan na szerszą skalę w „Two Minutes to Midnight". Na szczęście Samowi Winchesterowi z pomocą Bobby'ego Singera i Castiela udało się zniszczyć zakażone szczepionki i uchronić ludzkość przed losem „28 dni później".

Kolejny Armageddon w „Supernatural" nie doszedł do skutku, za co powinniśmy być szczerze wdzięczni, jako że lubimy oglądać wszelkie znaki prowadzące do Apokalipsy, samą Apokalipsę, a nawet rzeczywistości postapokaliptyczne, ale niekoniecznie w ulubionym serialu poświęconym walce z istotami nie z tego świata. Gdyby jednak bohaterowie innych seriali telewizyjnych, w tym „Walking Dead", „Helix" czy „Sleepy Hollow" potrzebowali pomocy w przezwyciężeniu swoich końców świata, powinni wezwać na pomoc braci Winchester. Satysfakcja gwarantowana.

 

Autor:Maire

Korekta:Hypatia

 



Supernatural.com.pl @ Wszelkie prawa zastrzeżone.Strona Non- Profit prowadzona przez fanów dla fanów.