Agencja - Biuro nieruchomości Kraków, Wrocław, Gliwice
GWROTA
pajacyk
panteon
pmiska
stv
Wgraj obrazek o tytule prorocy1.jpg do katalogu /images/belki/statyczne/

PROROK  
Częśc pierwsza

Jak mówi przysłowie i pyta hasło w krzyżówce: trudno nim być we własnym kraju. W nomenklaturze religioznawczej to pośrednik, powołany do wykonywania pewnych ważnych zadań w imieniu samego Boga, będący w stanie przekazać słowo boże lub wolę bożą, obdarowany szczególną wrażliwością, dzięki której jest zdolny do przyjęcia boskich objawień. W pojęciu ogółu używany synonimicznie ze słowem jasnowidz, ale także wieszcz, nieco przestarzały wróż, graniczący z chiromantą wróżbita, wreszcie bardzo nowocześnie brzmiący wizjoner i prognosta.

Prorocy są obecni we wszystkich religiach monoteistycznych, jako osoby będące w kontakcie z Bogiem, Jego usta (a czasem i ręka) na ziemi. Stary Testament (a więc i kanon hebrajski - Biblia Hebrajska) definiuje proroków jako wysłanników Boga, wśród których największym był Mojżesz. Niemowlęciem będąc, uniknął faraonowego pogromu hebrajskich chłopców, zaś nieco później przeprowadził Żydów przez Morze Czerwone suchą stopą. To jego ambicjom literackim zawdzięczamy pewne księgi biblijne, w tym także Dekalog. Jednak nawet Mojżesz nie żył wiecznie, 120 lat jedynie, a po nim nastąpili kolejni prorocy. Każdy z nich był literatem, nauczycielem i oczywiście jasnowidzem. Tzw. wielką czwórkę biblijną otwiera Izajasz, o którego pochodzeniu niewiele wiadomo, następnym był działający przez lat 40 Jeremiasz, znany także w islamie, zaangażowany w życie polityczne Ezechiel, wreszcie niezwykle inteligentny i oczytany pogromca lwów Daniel. Po nich przez karty Starego Testamentu przewinęło się 12 proroków pomniejszych, między innymi Ozeasz, Jonasz, Sofoniasz, Zachariasz, a także ci najmniejsi, jak Baruch, Hiob, Natan, Gad i inni.

Prorok Eliasz

Teksty Nowego Testamentu nie szafują słowem „prorok" na prawo i lewo, oszczędzając je dla tej trójki: odpowiedzialnego za sakrament chrztu Jana Chrzciciela, najmłodszego z apostołów Jana Ewangelistę oraz najmniej znanego Agabosa, jednego z oddelegowanych przez Jezusa głosicieli Dobrej Nowiny. Lektura Nowego Testamentu pozwala na wychwycenie powiązań między słowem „prorok" i „ewangelista", czyli w tradycji chrześcijańskiej ten, który spisał ewangelię, a więc objawione mu słowo boże.

W świętej księdze islamu występuje dwudziestu czterech proroków znanych z tradycji biblijnej, którzy mieli prowadzić i zapraszać ludzkość do Allaha. Pierwszym z proroków Koranu był Adam, a ostatnim Mahomet. Do najważniejszych z nich należą: założyciel islamskiej wspólnoty muzułmańskiej Musa, czyli biblijny Mojżesz oraz Isa ibn Mariam, czyli Jezus, uznawany nie za Boga, ale za boskiego wysłannika.

Niejako w opozycji do proroków związanych z działalnością religijną, konkretnie: z przekazywaniem słowa bożego, na kartach historii zapisali się prorocy-wróżbici, potrafiący trafnie przepowiedzieć przyszłe wydarzenia, w Biblii określeni mianem „fałszywych proroków" i jednoznacznie potępieni. Stary Testament zabrania bowiem wszelakich praktyk mających na celu pokazanie przyszłych wydarzeń, w tym wróżbiarstwa, wyjaśniania snów, czytania myśli, określając te praktyki mianem duchowego cudzołóstwa. Przepowiadanie przyszłości (czy raczej: widzenie przyszłości) należeć miało wyłącznie do proroków Jahwe, ale już Mojżesz ostrzegał, że czasami będą je skutecznie stosować także prorocy innych bóstw, za którymi stały duchy demoniczne. Dlatego też Mojżesz zakazał wszelkich praktyk okultystycznych, zaś późniejsi prorocy potępili astrologię i jasnowidzenie. Nowy Testament poszedł krok dalej dając pewne wskazówki co do odróżnienia proroków prawdziwych i fałszywych i potępiając po raz kolejny praktyki okultystyczne. Odrzucono jednak część z karnych wymogów prawa Mojżeszowego, wedle których wróżbiarstwo karano śmiercią. Co ciekawe, jeden z nurtów judaizmu zaakceptował kabałę, będącą wszak formą wróżbiarstwa.

W islamie lista proroków jest już zamknięta - ostatnim był Mahoment i każdy, kto prorokuje po nim, zostaje uznany za fałszywego. Koran całkowicie zabrania wyznawcom Allaha praktyk mających na celu przepowiadanie przyszłości.

Zwykłemu śmiertelnikowi trudno rozpoznać, czy dar jasnowidzenia u danego człowieka ma boską czy też demoniczną proweniencję, tym bardziej, iż wróżowie dość często deklarowali się jako osoby religijne. Poniżej pozwalam sobie dokonać subiektywnego przeglądu proroków z różnych stron świata, za kryterium biorąc przede wszystkim popularność, na ogół idącą w parze z rzekomą prawdziwością przepowiedni. Będzie to w głównej mierze wyprawa w przeszłość, bowiem tylko historia mogła choć częściowo zweryfikować to, co wywróżono. Przy okazji, czy wiecie, że lista technik wróżbiarskich jest niesamowicie długa? Osobiście poczułam się wielkim ignorantem w dziedzinie, albowiem znałam jedynie astrologię, chiromancję, kartomancję, keromancję (czyli andrzejkowe lanie wosku), kleromancję (rzucanie kości), krystalomancję (zaglądanie w kryształową kulę), numerologię oraz Yijing - Księgę Przemian. Tymczasem wróżyć można praktycznie ze wszystkiego: za pomocą ciasta (aleuromancja), soli (alomancja), logarytmów (logarytmancja), wnętrzności (nekromancja), pępka (omfalomancja), a nawet ze sposobu, w jaki ścina się ser (tyromancja). Abstrahując od skuteczności czy też moralnej oceny przepowiadania przyszłości, zapraszam na czysto poznawczą wycieczkę pod hasłem „z prorokiem przez wieki".

Próby przepowiadania przyszłych wydarzeń podejmowano już w odległej starożytności. Czarownicy, wróżbici i astrologowie występowali we wszystkich znanych kulturach starożytnych, gdzie pełnili często rolę kapłanów. Magia, w tym wróżbiarstwo, koegzystowała często z religią. Nie inaczej było u starożytnych Greków. Wedle greckiej mitologii, Apollo zgładził węża-smoka Pytona, strzegącego bramy do tajemnej wiedzy ukrytej w czeluściach ziemi i przejął władzę nad wyrocznią w Delfach, stając się przez to przekaźnikiem boskich wyroków. Kapłanką Apolla była między innymi Pytia, wieszcząca w jego świątyni w Delfach. Z zapytaniem do wieszczki o objawienie wyroczni mogli zwracać się wyłącznie mężczyźni po dokonaniu szeregu obrzędów oczyszczających i po złożeniu wymaganych prawem ofiar. Podczas ceremonii Pytia piła wodę ze świętego źródła Kassotis, siadała na trójnogu ustawionym nad rozpadliną i wdychając odurzające wyziewy, udzielała odpowiedzi. Jej proroctwo było traktowana jako wyrocznia Zeusa objawiona za pośrednictwem Apollina. Sława wyroczni delfickiej była tak wielka, że jej przepowiednie miały znaczący wpływ na religię, politykę i prawa starożytnej Grecji. W apogeum popularności wyroczni przepowiedni udzielały aż trzy kapłanki. W Atenach, Sparcie i innych miastach utworzono instytucję kapłanów exegatai pythochrestoi - doradców w sprawach kultowych, którzy interpretowali także znaki i wyrocznie. Z kolei Sybilla Kumańska była kapłanką wyroczni Apollina w Cumae, w Kampanii we Włoszech. Ponoć zamieszkiwała grotę znajdującą się na cmentarzysku u podnóża Akropolu i przepowiadała przyszłość po zażyciu środków odurzających i pozostawiła po sobie przepowiednie spisane w tzw. księgach sybillińskich, które niestety spłonęły w 83 r. p.n.e. Prawdopodobnie woluminy te zawierały po prostu greckie przepisy religijne. W mitach starożytnych Greków pojawili się także inni wróżbici, jak przepowiadająca upadek Troi Kassandra (niestety, nie odwzajemniła uczuć Apolla, więc za karę nikt nie wierzył w jej przepowiednie) i jej bliźniaczy brat Helenos, rozumiejący mowę zwierząt Melampus, najlepszy we wróżeniu z lotu ptaka Kalchas, Argonauta Idmon i inni.

Sybilla

Natomiast w starożytnym Rzymie wróżyć mógł każdy obywatel, chociaż istnieli także zawodowi wróżbiarze: augurowie (wróżyli z lotu ptaków) i haruspikowie (wróżyli z wnętrzności zwierząt ofiarnych). Dość często wróżono z zachowania kur, traktując wróżbę podobnie do współczesnej „orzeł czy reszka". Gdy przyniesione w klatce kury rzucały się na jedzenie, była to wróżba pomyślna, gdy nie interesowały się ziarnem, uznawano to za zły znak. Taki sposób wróżenia stwarzał oczywiście szerokie pole do nadużyć, ponieważ można było dowolnie sterować zachowaniem kur, głodząc je lub nadmiernie karmiąc. Zamiast wyroczni, w Rzymie funkcjonowały wspomniane powyżej księgi sybillińskie, będące zbiorem proroctw dotyczących spraw państwowych, do których w razie potrzeby sięgali kapłani. Cóż, na ogół chodziło o wprowadzenie do kultu rzymskiego nowego bóstwa, mającego swego odpowiednika w greckim panteonie, oraz zmianę zakresu obowiązków już istniejącego.

Imiona starożytnych wróżbitów przeszły na przestrzeni wieków serię przeobrażeń, często uniemożliwiającą identyfikację z konkretną osobą, część z nich została zdegradowana do nazwy pospolitej, a większość zwyczajnie uległa zapomnieniu. Dopiero wieki średnie, wynalazek i upowszechnienie druku, dały możliwość nie tylko trwałego zapisu personaliów wieszczących osób, ale także ich przepowiedni. Matka Shipton, czyli Ursula Southeil (1488-1561), przez niektórych jest uznawana za wiedźmę, przez innych - za mistyfikację. W osiemdziesiąt lat po jej śmierci opublikowano pozostawionych przez nią 50 przepowiedni, dziś interpretowanych przez niektórych jako odnoszące się bezpośrednio do naszych czasów. Otóż, ta angielska żona prostego cieśli rzekomo przewidziała powstanie Internetu, wynalezienie okrętu podwodnego i innych zdobyczy cywilizacyjnych, emancypację i równouprawnienie kobiet, agresję hitlerowską, użycie broni jądrowej, upadek moralności i obyczajów, liczne katastrofy ekologiczne, zagładę Ziemi i jej ponowne powstanie, kontakty z pozaziemskimi cywilizacjami. Nie wiadomo, gdzie znajduje się grób Matki Shipton, ale oszczędne dane biograficzne wskazują na podobieństwo w przedstawianiu prorokini do starożytnych sybilli - wróżbitka część swojego życia spędziła w pieczarze, a płynącemu opodal źródłu przypisuje się właściwości uzdrawiające. 

Nie ma chyba nikogo, kto by nie słyszał o Nostradamusie (1503-1566), francuskim lekarzu (a także zielarzu-aptekarzu), matematyku, pisarzu, ale przede wszystkim astrologu i autorze proroctw dotyczących m.in. końca świata. Pozostawione przez niego przepowiednie mają formę rymowanych czterowierszy, tworzących zbiór kilkuset centurii, obejmujących okres dwudziestu stuleci, opublikowanych w 1555 roku jako „Los Propheties". Część z nich Nostradamus poświęcił swemu synowi, Cezarowi, część dedykował królowi Francji, Henrykowi Szczęśliwemu. Większość centurii ma charakter wieszczy, sprawiający wrażenie, jakby Nostradamus był świadkiem wydarzeń, po których miał nastąpić koniec świata: katastrof, takich jak plagi, trzęsienia ziemi, wojny, powodzie, zamachy stanu, morderstwa mające wpływ na losy świata, ważne bitwy. W centuriach brak jakiejkolwiek chronologii; zostały zestawione dość chaotycznie. Według słów Nostradamusa, istnieje pewne słowo-klucz, za pomocą którego można odtworzyć pierwotna chronologię historyczną przepowiedni. Co ciekawe, sam Nostradamus twierdził, że możemy właściwie zinterpretować centurie, dopiero wówczas, gdy się spełnią. Niezwykle ciekawym studium centurii okazała się być książka „Nostradamus. Wielka księga przepowiedni", której autor, Francis X. King, na podstawie czterowiersza Nostradamusa przepowiedział przyszłość, która wydarzyła się 4 lata po ukazaniu się publikacji, m.in. śmierć księżnej Diany. Interpretacja czterowierszy zajmuje do dziś nie tylko umysły uczonych, ale i zwykłych śmiertelników, którzy zakładają stowarzyszenia i kluby, chcąc poddać swoje interpretacje pod dyskusję. Entuzjaści Nostradamusa znajdują w centuriach zapowiedź nadejścia antychrysta i poprzedzające go wojny, kataklizmy i głód oraz konkretne wydarzenia, takie jak zabójstwo Kennedy'ego, nalot NATO na Ambasadę Chin w Belgradzie, atak terrorystyczny na World Trade Center, a nawet upadek papiestwa - tutaj niezgoda rujnuje interpretatorów, część z nich bowiem twierdzi, że ostatnim papieżem miał być Jan Paweł II, inna część, że po polskim papieżu ma być jeszcze dwóch panujących na Tronie Piotrowym, jeszcze inna, że po Karolu Wojtyle zostanie wybrany młody papież, który będzie panował długo.

Nostradamus

Po Nostradamusie zapanowała posucha w temacie proroków-wizjonerów, albowiem w Europie szalała co jakiś czas powracająca czarna śmierć, którą brano za (przepowiadany nie raz) koniec świata i płonęły ochoczo stosy nie tylko z ciał zmarłych na dżumę, ale i nieszczęśników posądzonych o czary, w tym wróżby i przepowiadanie przyszłości. Nie znaczy to jednak, że Wielka Inkwizycja wypleniła proroków - po prostu rękopiśmienne lub drukowane wersje ich przepowiedni nie przetrwały do naszych czasów, ewentualnie czas zatarł imiona ich autorów lub przypisał je komuś innemu (autorstwo Nostradamusa co do wszystkich centurii również bywa podważane). Wypada jednak wspomnieć, iż na początku XVII wieku przyszedł na świat niejaki Sri Madvirat Pothuluru Veerabrahmendra Swami, zwany także hinduskim Nostradamusem. Mistyk jest autorem zapisanych na liściach palmowych poematów „Kalagnanam & Atmagnanam", w których dzieli się swą wiedzą na temat przeszłości, teraźniejszości i przyszłości. Jak można wyczytać na jego stronie internetowej, „His forecastings of which all were proved correct" (w wolnym tłumaczeniu: "jego przepowiednie, z których wszystkie się sprawdziły"). W życiu nie przyszłoby mi do głowy poddawać w wątpliwość przepowiedni kogoś, kto żyje już ponad 400 lat, i czyje imię znaczy podobno „koniec świata".

Genialny ponoć amerykański diagnosta Edgar Cayce (1877-1945) przeszedł do historii jako "śpiący prorok" - raz, że hipnoza pozwoliła mu odzyskać utracony w młodości wzrok, a dwa, że odpowiedzi i diagnozy dla swoich pacjentów otrzymywał w stanie sennego transu. Najpierw podawał nazwę choroby w terminologii medycznej, a następnie skuteczne, chociaż czasem proste, remedium - dodam tylko, że Cayce dyplomowanym lekarzem nigdy nie był. Diagnozował i leczył na odległość, ponoć skutecznie i bezpłatnie, z czasem pokusił się o prognozowanie przyszłych i zdradzanie przeszłych losów pacjentów. Założone w 1931 r. amerykańskie Stowarzyszenie dla Badań i Rozwoju jest w posiadaniu ponad 14 tys. zapisków z jego transów, które dotyczyły ponad 8000 ludzi. Część przepowiedni Cayce'a odnosiła się do losów świata i prawdę mówiąc, trudno się w nich zorientować. Zapowiedział wielkie zmiany na Ziemi, do których miało dojść w latach 1958-1998; wielkie trzęsienia ziemi w Kalifornii oraz zatopienie Nowego Jorku i Japonii przez wody oceanu, wreszcie katastrofalną w skutkach zmianę biegunów. Szczególnie interesowała go historia wymarłych kultur starożytnych, w tym Atlantydy. Cayce wierzył, że w okresie 1968-1969 Atlantyda znowu wynurzy się z dna gdzieś w okolicy wysp Bahama. Faktycznie, w tym czasie dokonano odkrycia struktur we wskazanym miejscu, które jednak okazały się być kamieniami osiadłymi na dnie oceanu zaledwie 2-3 tysiące lat temu.

Zmarłą w 1997 roku Jeane L. Dixon można uznać za pierwszą powojenną astrolożkę i wróżbitkę, która na długi czas zaistniała w mediach, trwale przyciągając uwagę odbiorców. Z dzisiejszej perspektywy patrząc była to osobowość celebrycka. Dixon deklarowała, że jej zdolność przewidywania przyszłości pochodzi od Boga (przyszłość jej samej została przewidziana w dzieciństwie przez kalifornijską cygankę), była też praktykującą katoliczką (praktykowała zaglądanie w szklaną kulę). Miała swoją kolumnę w gazecie, talk-show w telewizji, ponadto doradzała Reaganom, rzekomo przewidziała prezydenturę Nixona i zamach na Kennedy'ego, opublikowała kilka książek, w tym autobiografię, horoskopy dla psów i astrologiczną książkę kucharską. Istnieje naukowe pojęcie „efektu Jeane Dixon" - wróżbitka przepowiedziała tysiące wydarzeń, których nie sposób spamiętać i z których sprawdziło się tylko kilka, jednak to one zostały przez media odpowiednio nagłośnione i utrwalone w pamięci masowego widza. Jak wiadomo, nawet zepsuty zegarek dwa razy na dobę pokazuje dobrą godzinę, więc i Dixon udawało się przepowiedzieć przyszłość. Obecnie istnieje tendencja do przypominania wpadek wróżbitki, wśród których bodaj najgłośniejszą było przepowiedzenie, iż pierwsi na Księżycu postawią stopę Rosjanie, jednak z jakichś powodów w latach 80-tych Dixon była „nadwornym" astrologiem Białego Domu.

Z kolei moją uwagę przyciągnęła Baba Wanga, czyli Vangelia Pandeva Dimitrova (1911-1996), niewidoma na skutek wypadku w dzieciństwie bułgarska mistyczka. Podczas II Wojny Światowej ujawniła swoje umiejętności jasnowidzenia, opowiadając napotkanym ludziom, co spotka ich w przyszłości, a także diagnozując ich choroby i doradzając, który lekarz, znachor lub konkretne zioło może im pomóc. 8 kwietnia 1942 roku dom Wangi odwiedził sam car Borys III. W 1967 roku władze Bułgarii przyznały jej stałą pensję i określiły wysokość opłaty za wizytę. Lata 60-te i 70-te minionego stulecia to okres sporej popularności Wangi - wieszczka pojawiała się w bułgarskiej telewizji i ponoć nawiązała współpracę z Todorem Żiwkowem, jego rodziną i poplecznikami. Wanga była niepiśmienna, mówiła trudnym do zrozumienia dialektem (współcześnie tereny, na których przyszła na świat, należą nie do Bułgarii, lecz do Macedonii), a wszystkie jej przepowiednie były zapisywane przez osoby trzecie. Mistyczka twierdziła, że jej zdolności pochodzą od istot, które są niewidoczne dla ludzi. Wanga była w stanie oglądać życie każdego człowieka niczym film, ale nie miała wpływu na przełomowe dla pokoleń wydarzenia. Uzdrawiała za pomocą ziół pochodzących z ojczyzny (do dziś na Bałkanach ziołolecznictwo to całkiem spora gałąź przemysłu).

Baba Wanga

Przypisuje się jej przepowiednie dotyczące śmierci Stalina, rozpadu ZSRR, wybuchu elektrowni w Czernobylu, zatopienia okrętu podwodnego Kursk, zamachu na WTC 11 września 2001 roku oraz wybuchu III wojny światowej. Bliscy mistyczki twierdzą jednak, że nigdy nie dzieliła się publicznie przepowiedniami dotyczącymi losów świata, bo miała świadomość, że mogą spotęgować chaos, doprowadzić do zamieszek, masowej histerii lub po prostu zostać niewłaściwie zinterpretowane. Lista osób, którym pomogła, czy to przepowiadając przyszłość, czy też lecząc odpowiednimi ziołami, jest bardzo długa. Wydaje się, że Baba Wanga wolała koncentrować się na losach pojedynczych osób, niż wieszczyć, co czeka cały świat i to zapewne wyróżnia ją z grupy proroków, którzy nader chętnie widzieli zagładę Ziemi, wyniszczające wojny i potępienie ludzkości.

Polacy nie gęsi i swych proroków mają i to nie byle jakich. Lista zdolności parapsychologicznych Stefana Ossowieckiego, absolwenta Petersburskiego Instytutu Technologicznego, zamordowanego w Powstaniu Warszawskim, jest rozbudowana jak tablica Mendelejewa, z którym współpracował ojciec jasnowidza. Ossowiecki odbierał telepatycznie cudze myśli, siłą woli przesuwał przedmioty, potrafił znaleźć się w dwóch miejscach jednocześnie (ach, ta możliwość bilokacji), śnił świadomie, opuszczał własne ciało, obserwował aurę ludzi i przedmiotów, a ponadto trafnie przepowiadał przyszłość. W organizowanych przez niego seansach uczestniczyły sławy minionego stulecia, m.in. Józef Piłsudski i Ignacy Paderewski. Podczas wojny nieodpłatnie udzielał pomocy bliskim osób zaginionych. Przewidział też własną śmierć i brak możliwości odnalezienia ciała. Z kolei Andrzeja Czesława Klimuszkę kojarzymy przede wszystkim jako zakonnika, który potrafił stworzyć niemal na każdą przypadłość skuteczną mieszankę ziół, tymczasem franciszkanin był także jasnowidzem, chociaż nie przepadał za tym określeniem. Potrafił nie tylko wskazać miejsce pobytu rzeczy i osób zaginionych (a czasem już tylko ich ciał, niestety), ale też bezbłędnie diagnozował dolegliwości zdrowotne, przy czym także na odległość, np. u osób widzianych w telewizji. Współcześnie w polskich mediach często gości Krzysztof Andrzej Jackowski, praktyk i nauczyciel jasnowidzenia. Jak informuje jego oficjalna strona internetowa, pomógł w odnalezieniu ponad 700 osób i w rozwiązaniu ponad 1000 innych przypadków, takich jak odnalezienie dzieł sztuki, zwierząt, czy też zagubionych dokumentów. Tych informacji nie potwierdza Komenda Główna Policji, a fundacja ITAKA zaprzecza wręcz, jakoby przy jakiejkolwiek sprawie osoby zaginionej jasnowidz bezpośrednio pomógł w odnalezieniu jej lub udzielił konkretnych informacji na temat miejsca jej pobytu.

C.D.N

Autor:Caroline

 

 



Supernatural.com.pl @ Wszelkie prawa zastrzeżone.Strona Non- Profit prowadzona przez fanów dla fanów.