Agencja - Biuro nieruchomości Kraków, Wrocław, Gliwice
arrow
GWROTA
pajacyk
panteon
pmiska
stv
Wgraj obrazek o tytule carryon.jpg do katalogu /images/belki/statyczne/

Ciekawy przypadek Deana Winchestera

Jeżeli jesteś fanem płci męskiej w serialu, to prawdopodobnie twoim idolem jest Dean Winchester. Mam dla ciebie dwie wiadomości: dobrą i złą. Pierwsza - do pewnego stopnia masz szansę być jak on. Druga - nie zdajesz sobie sprawy, że możesz naprawdę sprowadzić na siebie apokalipsę.

Postać Deana jest chodzącym  pomnikiem amerykańskiej kultury. To facet bardziej z przeszłością, niż z przyszłością, mieszkający za kółkiem, a nie w czterech ścianach i co najważniejsze, - indywidualista nie akceptujący żalu. Natomiast wszystko, co robi, okrasza ironicznym dowcipem. Idealne naczynie dla mitów wykreowanych przez spaghetti westerny oraz filmy w stylu Easy Rider. Na dodatek nosi imię jakby na cześć legendarnego Jamesa Deana. Ma wszystko, co budzi pożądanie u kobiet i szacunek u mężczyzn.

Nie obyło się jednak bez rozterek egzystencjalnych głównego bohatera. Serial jest pełen rozważań nad idealnymi wartościami; miłością, zaufaniem, oddaniem, poświęceniem. Wszystko to zostało podane w formie, która rodzi w nas mniej lub bardziej uświadomioną tęsknotę. Tak oto (super)bohater horroru promuje rolę i znaczenie rodziny (na szczęście dla nas, w stylu odmiennym do M jak miłość). A im dalej w las, tym więcej łez. Jeszcze nigdy nie widzieliśmy takiej otwartości w okazywaniu uczuć. Nie u takich twardzieli jak Dean. To czyni tę postać tak interesującą.

Jednak jego osobowość razem z historią dzieciństwa tworzą logiczną całość. Szkolony (lub jak kto woli - tresowany) w sztukach walki i balistyce przez surowego,i zawziętego ojca, Dean nabrał pewności siebie ponad swój wiek. Jest to też sytuacja idealna dla człowieka, kiedy ma on za swojego idola kogoś z najbliższej rodziny. Obarczony obowiązkiem opieki nad młodszym Samem, chcąc nie chcąc, rozwijał swą emocjonalność. Warto przypomnieć, że Dean był ledwo 5-letnim dzieckiem, które musiało się samo wychowywać. Na dodatek jeszcze to symboliczne wyprowadzenie kilkumiesięcznego Sama z płonącego domu.

Drogi Czytelniku, być może chciałbyś być przystojny, jak Dean? Może i jesteś. A jeśli jesteś mniej, to nie wstyd. A może chciałbyś być tak wysportowany, jak on? Zacznij trenować. Chcesz być męski, jak on? Weź się za siebie. Ale nie planuj polowania na upiory. Zacznij od małych rzeczy. Wręcz banalnych. Zakładam, że twój młodszy brat nie nosi w sobie krwi demona. Nie będziesz musiał podpisywać paktu z diabłem. Wystarczy, że nauczysz go, jak naprawić gniazdko i wytłumaczysz, że nie musi obawiać się starszych kolegów. Aczkolwiek, być może faktycznie będzie zadawał się z jakąś demonicą. Zaufaj mi, wielu ludzi nie robi nawet tego, co napisałem. Zrób tyle i już jesteś bardziej jak Dean. Jednak nigdy, przenigdy, nie planuj być nim. Bo możesz dostać coś, czego nie chcesz. Świata nie będziesz musiał ratować, ale jeśli pomylisz wzorowanie się na kimś z utożsamianiem się z nim, to możesz się zagubić. Nie licz za bardzo na nagrodę za swoje postępowanie. Życie umie oszukać. Naprawdę wierzysz, że Dean będzie szczęśliwy? Ja wierzę, że szczęśliwy to jest Jensen Ackles.

Wielu ludzi traktuje bajki, jak bajki. To oczywiste, że nie są prawdą, lecz nie w tym mieści się ich wartość. Są przenośnią życia, metaforą ludzkiego świata i sposobem na pokazanie tego, co ważne, a ukryte. Nie traktujemy bajek poważnie, a to wielki błąd. Mówimy, że „to się zdarza tylko w bajkach”. *

Idąc tym tropem sprowadźmy Supernatural na płaszczyznę rzeczywistości. Wyobraźmy sobie na chwilę, że Dean istnieje naprawdę. Postawmy się w jego sytuacji. Co on może czuć? Nadając fikcyjnej postaci cechy realnego człowieka można stwierdzić, że Dean Winchester jest osobą totalnie samotną. Wręcz społecznie wykluczoną. Zachariasz tłumaczył mu, że nie powinien się nad sobą użalać, bo jeździ klasyczną bryką i bzyka piękne kobiety. Ale dokądkolwiek tą bryką by nie pojechał, ile lasek nie przeleciał, demonów nie zabił i ilu ludzi nie uratował, to nie ucieknie przed samotnością. Oczywiście ma przyjaciół (coraz mniej, bo przecież giną wszyscy po kolei), ale to nie jest prawdziwa bliskość. Z bezgranicznej samotności leczy go jedynie brat. Dlatego właśnie tak chętnie Dean podpisał pakt z Lilith, aby ożywić Sama. On jest dla niego jedyną bliską osobą. Poświęcenie jest konsekwencją bliskości, braterskiej formy partnerstwa. 

Kino i literatura zawsze wpływały na świadomość odbiorców. Naoglądaliśmy się już samotnych bohaterów szczęśliwych z wykonanego zadania, pozbawionych samorefleksji nad własnym życiem. Bohaterów odchodzących w stronę zachodzącego słońca. No właśnie, dlaczego nie w stronę wschodzącego? Jest w tym jakaś symbolika Coś się kończy. Nic się nie zaczyna. Nie ma świtu, nie ma nadziei. Tutaj objawia się wielki kunszt twórców Supernatural. Rozprawili się z mitami. Wykreowali bohaterów, którzy nie są zadowoleni ze swego bohaterstwa. Ludzi świadomych swego cierpienia. Uczynili ich realnymi. Winchesterowie są w sytuacji, w której ich zalety są dla nich samych bezużyteczne. Nasza religia i sztuka nauczyły nas, że odwaga to poświęcenie, że za nasze uczynki będziemy na 100% wynagrodzeni. A to niekoniecznie musi okazać się prawdą. Takie jest życie Deana. Ma sens dla ludzi, których ratuje, ale on sam nic z tego nie ma. Oni są jego dziedzictwem, ale on tego nie chce. Woli normalnie żyć, a świat niech ratuje ktoś inny.

Nie chciałbym zostać oskarżony o pochwałę egoizmu. Absolutnie nie pochwalam tej skrajnej postawy. Jednak okrutną prawdą jest fakt, że czasem ludzie najbardziej kochani i zasłużeni są najbardziej samotni. Tak jest naprawdę. Odważę się stwierdzić, że najlepszym przykładem był na to… Jan Paweł II. Kochany, owszem, nawet przez miliony, lecz na odległość. Bliscy mu współpracownicy byli mu bliscy tylko przestrzennie, bo na pewno nie mentalnie. Z Benedyktem XVI jest tak samo. I z następnym też tak będzie. Skoro tak fajnie jest być papieżem, to dlaczego oglądasz Supernatural zamiast iść do zakonu? I wodę będziesz mógł święcić, i łaciny się nauczysz. Żaden demon nie podskoczy.

Ostatnie odcinki zawierają cudowne w swym okrucieństwie wątki z Deanem. Jego matka stawiająca nad łóżkiem figurkę mającego nad nim czuwać anioła. Załzawiony facet wołający o pomoc w stronę nieba. Nieba, które jest źródłem jego tragedii. Największe wrażenie robi jednak scena z Głodem. Nie pozostawia ona żadnych wątpliwości, że Dean jest złamany, martwy na płaszczyźnie psychiczno-duchowej. Nie wiemy jeszcze, jaki los zgotują mu twórcy serialu, można przewidzieć jednak, że anioły nie mają mu nic dobrego do zaoferowania. A nawet jeśli mają, to w jaki sposób można dać niebo komuś, kto nie zaznał go za życia?

Autor: Adam Kaczmarek

* Piotr Pilipczuk - "Przeżyć życie"

SKOMENTUJ NA FORUM



Supernatural.com.pl @ Wszelkie prawa zastrzeżone.Strona Non- Profit prowadzona przez fanów dla fanów.