Agencja - Biuro nieruchomości Kraków, Wrocław, Gliwice
arrow
GWROTA
pajacyk
panteon
pmiska
stv
Wgraj obrazek o tytule art-nacokomu.jpg do katalogu /images/belki/statyczne/

Na co komu koniec świata

Supernatural niemal od zawsze zawierał w sobie pseudo apokaliptyczny klimat. Dużo było poczucia klęski i beznadziei, złamanych pragnień, i mrocznych perspektyw na przyszłość. Ale ten niepokój dotyczył kilku jednostek a nie wszystkich ludzi. Bowiem dawno, dawno temu, kiedy Sam wraz z Deanem biegali po lesie goniąc za Wendigo, nie przeszło mi przez myśl, że ten serial może stać się obrazem, który zapłodni moją wyobraźnię na tyle, abym zaczął się zastanawiać nad sensem Apokalipsy.

Przeżyłem już w życiu niejeden koniec świata. Najpierw chyba w 1997. Potem dwa głośne kolejno w 1999 i 2000. Obecnie na topie jest ten w 2012. Wersja dla optymistów przewiduje koniec na 7777. Straszą nas wszystkich od dawna. Armagedon z przyczyn naturalnych gotów jestem zrozumieć. Bieguny mogą się zamienić, Słońce może spalić Ziemię. Niejedna gwiazda jest w stanie rozłupać naszą zieloną planetę. Ale włos jeży mi się na głowie, kiedy pomyślę, że ktoś lub coś z własnej nieprzymusowej woli, z całą premedytacją, może celowo unicestwić piwo, Metallicę oraz wszystkie te brunetki i blondynki (o rudych też pamiętam). Nie no, to już jest chore. Dokładnie taki problem dotyczy obecnie fabuły Supernatural. Zaniepokojony losem wyżej wymienionych, postanowiłem opanować w swej głowie cały ten, pochodzący bynajmniej nie z tego świata, serialowy rozgardiasz.

DEMONY
Dla demonów Apokalipsa ma być świtem wolności, zapowiedzią Ziemi Obiecanej. Mieszkańcy piekła wydają się być jedyną rasą, mającą mieć sensowny interes do ugrania na Armagedonie. Kuszącą musi być nasza planeta, skoro demony tak bardzo chcą wydostać się na Ziemię z otchłani. Wrogo nastawione do ludzi, kierują się charakterystycznym dla naszego gatunku pragnieniem podboju. My jesteśmy dla nich konkurencją. Zajmujemy możliwą do osiągnięcia przestrzeń życiową. Nic w tym dziwnego. Każdy demon był przecież kiedyś człowiekiem. Okazuje się, że mogą one również mieć rodzinę, a po opętaniu człowieka potrafią odnaleźć przyjemność w seksie, alkoholu i narkotykach. Jak więc można twierdzić, że piekło wypruwa człowieczeństwo?

Dużo, bardzo dużo, a może nawet wszystko były gotowe poświęcić dla Lucyfera. Każdy ruch jaki wykonał Azazel prowadził do uwolnienia ich ojca. Były lider, podobnie jak Alastair i Ruby, przypłacił to życiem. Ta ostatnia gotowa była podjąć ogromne ryzyko. Jako tajna agentka, niejednokrotnie stawała naprzeciwko swej rasy, aby tylko doprowadzić Sama do złamania ostatniej pieczęci. Właśnie w tym miejscu znajduje się największe z możliwych wyrzeczeń. Ofiara Lilith, pierwszego z demonów. Podobnie jak Abraham gotów był poświęcić swego pierworodnego, tak i Lucyfer raczej nie odczuwa utraty Lilith. Jak widać każdy gatunek posiada odurzającą religię.

Fabuła V sezonu odsuwała demony nieco na drugi plan. Jednak charyzmatyczny Crowley wraz ze swymi sugestiami, rozbudził nową ideę wobec roli, jaką demony mogą odegrać na arenie Apokalipsy. Ich dotychczasowa pozycja nic nieznaczących dla Szatana marionetek, narzędzi do osiągnięcia celu, czy pionków w grze, nabiera nowego znaczenia. Chociaż to sam Lucyfer będzie musiał dokonać mata, bo demony nie mają szans w starciu już nie tylko z aniołami. Dla Winchesterów też nie są takim zagrożeniem jak kiedyś. Niewykluczone, że Lucyfer wykorzysta swe potomstwo, a później wyśle je do diabła.

ANIOŁY
Wiele wody w Wiśle upłynęło odkąd cień anielskich skrzydeł Castiela ukazał się oczom Deana. Reprezentowane początkowo przez bruneta w płaszczu, budziły we mnie szacunek, respekt i sympatię. Bardzo szybko jednak niebiańskie istoty ujawniły się jako istoty marne, chciwe i wredne. O ile w biblijnych przekazach funkcjonowały jako ludzcy patroni, tak w serialu stanowią raczej egoistyczną rasę.

Trudno wyobrazić sobie istotę myślącą, która byłaby przy tym pozbawioną woli i pragnień. Te natomiast rodzą motywy postępowania, które w przypadku aniołów są wyjątkowo niejasne. Ciężko jest stwierdzić w sposób definitywnie jednoznaczny, dlaczego wydały milczące przyzwolenie na złamanie 66 pieczęci. Całą sprawę gmatwa zróżnicowanie w obrębie ich grupy. Cześć aniołów przecież gardzi ludźmi tak samo jak Lucyfer, poddając się fascynacji Szatanem i upatrując w nim swego lidera. Oczywisty przykład - Uriel. Castiel, Anna i popularny od momentu swej śmierci Gabriel, wykazują (w dwóch ostatnich przypadkach wykazywali) sympatię wobec ludzi. Przymykają oko na nasze liczne wady. Dostrzegają wśród nas wartościowe jednostki, za które warto stoczyć bój. Utożsamili się z ludźmi pamiętając o tym, że jesteśmy podobnie jak oni owocami, co prawda o innym smaku, ale wyhodowanymi przez tego samego ogrodnika.

Najistotniejszym dla Apokalipsy jest program grupy trzymającej władzę (cytując klasyka). Gdyby zależało im tylko na unicestwieniu Lucyfera, mogliby uśmiercić Sama. Jak wiadomo, gdzie nie ma kieliszków, tam nie ma imprezy. Czegoś takiego chciała dokonać rebeliantka Anna (niechaj seks upadłego anioła z gościem, który wyszedł z piekła, będzie przykładem na pomysłowość twórców Supernatural). O ile Annę można jeszcze rozgrzeszyć, jej działania miały przecież zatrzymać Diabła, o tyle reprezentanta starszyzny Zachariasza, już nie. Gruba ryba wśród aniołów, a w swych metodach postępowania niczym nie różni się od demonów. Odnajduje, a raczej odnajdywał (Boże błogosław) przyjemność w torturach i zabawianiu się ludzkimi emocjami. Robił to, a wcale nie musiał. Zachariasz jest moim zdaniem najbardziej odrażającą postacią mitologii Supernatural. "Łotr, kanalia i cuchnące bydlę" - rzekłby Andrzej Kmicic. Burak i tchórz, rzekłbym ja.

A plan starszyzny jest prosty jak fryzura Zachariasza. Michał ma usłyszeć od Deana sakramentalne tak, a następnie rozgromić swego młodszego brata Lucyfera (koniecznie pod postacią Sama). Anioły chcą, aby koniec wyglądał właśnie tak, a nie inaczej. Brzmi to bardziej jak dokonanie się przepowiedni niż przeznaczenia. Czyżby cały ich plan miał drugie dno?

Michał - największy paker wśród aniołów usłuszał od Deana moim zdaniem bardzo trafną uwagę: "Pokłóciłeś się z bratem, to idź na terapię, a nie wyżywasz się na mojej planecie". Skoro w niebie jest ogrodnik, to może psychoterapeuta też by się znalazł.

LUCYFER
Trudno jednoznacznie stwierdzić, czy kiedy w odcinku Sin City opętana barmanka Casey wspomniała o Diable, scenarzyści mieli już ukształtowany plan na postać Lucyfera. Ostatecznie i on został przedstawiony jako uczestnik rodzinnych waśni i sporów. Z jednej strony można nazwać go urażonym smarkaczem, jednak z drugiej, mógłby posłużyć jako zantropomorfizowana metafora negatywnych skutków odrzucenia i samotności. Pasuje to nawet do podnoszonego przez społecznych obserwatorów problemu alienacji jednostki we współczesnym świecie.

W ostatecznym rozrachunku, największa gwiazda Apokalipsy kieruje się w swych postępowaniach pragnieniem zemsty. Na swym ojcu, na braciach, na ludziach. Lucyfer w Supernatural to nie tyle ucieleśnienie zła, co absolutny buntownik i oportunista. Tym bardziej, że klasyczna konkurencja dla diabła, czyli anioły, budzą w serialu ogromne wręcz kontrowersje. Lucyfera od swych braci dzieli jedynie konflikt interesów. Fani mogą go nie lubić, bo jest antagonistą Deana i przekleństwem Sama. Ale w swej samotnej walce jest romantyczny jak Winchesterowie. Oczywiście, bardziej od nich zdecydowany i konsekwentny. Jak również, zaskakująco wręcz metodyczny.

Zwycięstwem Szatana jest koniec "naszego" świata, kiedy spełni wreszcie swą perwersję Apokalipsy i obejmie panowanie nad kreacją znienawidzonego ojca. Pytanie tylko, co będzie robił kiedy dokopie Michałowi i przeprowadzi ostateczną eksterminację ludzi. Będzie chodził samotny po spalonej planecie w tę i z powrotem?

BÓG
Gdy nie ma kota w domu, myszy harcują. Zaiste prawda? Kto robił w domu imprezę pod nieobecność rodziców ten wie. Wszystkie działania aniołów zmierzające ku zagładzie świata mogły mieć miejsce tylko podczas Boskiej nieobecności. Anioły broją, Lucyfer powstaje, a tymczasem Bóg... Boga diabli wzięli.

Twórca zazwyczaj niszczy swe dzieło, kiedy zrodzi się w nim przekonanie, iż to co stworzył jest nieudane. Serialowy Stwórca, przestał interesować się wykreowanym światem. Teoretycznie, istota wyższa w swej egzystencji kieruje się kategoriami różniącymi się od ludzkich. Ale w Supernatural wszędzie da się odnaleźć zrozumiałą dla człowieka logikę. Więc na co Bogu koniec świata?

Mówcie co chcecie, ale moim zdaniem bycie Kierownikiem, to nie zawsze taka fajna sprawa (SSJ potwierdzi). Wszystko na twojej głowie, brak wolnego czasu. Bogu poza tym raczej za to nie płacą. Jeśli jest taki wszechwiedzący, to wówczas on jeden najlepiej wie, którzy ludzie afiszujący się wiarą w Jahwe, Boga mają na ustach, ale nie w sercach. Bycie wszechmogącym też może się znudzić. Do tego wzmożona robota w niedzielę i święta. Samotność jak diabli. Utrata zainteresowania losem własnego świata oraz alienacja, to moim zdaniem objawy ciężkiej depresji. Aczkolwiek, w przypadku Boga dopatrywałbym się raczej dystymii.

Jak na razie Bóg w V sezonie odgrywa podobną rolę jak Lucyfer w IV. Jest nieobecny, ale na językach. Słychać o nim, ale go nie widać. Być może to tylko kwestia czasu. Jeśli Jahwe pojawi się kiedyś w Supernatural, to oczywistym jest pytanie, jak będzie on wyglądał. Opierając się na dotychczasowych chrześcijańskich wizerunkach, nie trudno zauważyć, że Bóg zazwyczaj nie jest "boski". To łysy facet w podeszłym wieku, odziany w jakieś prześcieradło. A czasem to samo oko. Dla porównania, w konkurencyjnej dla katolicyzmu mitologii greckiej, odpowiednikiem Jahwe jest Zeus. Ten przedstawiany jest jako muskularny mężczyzna, z długą siwą brodą i równie długimi, siwymi włosami. Do tego buty na wysokiej podeszwie oraz majtki. Tak trochę jak gwiazdor porno. Na mój gust, Boga w Supernatural z powodzeniem mógłby zagrać 40 a nawet i 30 latek. Dla fajniejszego efektu, można by mu włosy i brodę posrebrzyć. Kwestia znalezienia odpowiedniego aktora. Jakiś sens miałby nawet Bóg pod postacią Johna Winchestera. Biorąc oczywiście pod uwagę cały ten ojcowsko-synowski galimatias. Ale czy Bóg potrzebuje naczynia?

Rodzi się we mnie jeszcze jedno pytanie - czego Bóg może szukać na ziemi? Żony chyba tylko. Skończy się na tym, że Castiel przez przypadek natknie się na profil Boga na fotka.pl.

RESZTA CIULI
Do niedawna zastanawiały mnie dwie kwestie. Po pierwsze, jeśli Winchesterowie rozprawiliby się z Lucyferem, to czy nie mogliby dalej polować? Jest tyle różnych mitologii, które mogłyby zainspirować twórców Supernatural. Po drugie, czy nie o wiele prostszym rozwiązaniem byłoby zamknąć Lucyfera z powrotem w klatce, niż podejmować kolejne próby uśmiercenia go? Colt nie sprawdził się, Bóg jest nieobecny, takie rozwiązanie mogłoby być najlepsze. Oczywiście, cały czas istniałoby ryzyko, że Lucyfer ponownie wyjdzie na wolność. Torując tym samym, co tu ukrywać, drogę przed kolejnymi sezonami. Hammer Of The Gods wyszedł naprzeciw moim oczekiwaniom. Wypiliśmy łyk międzyreligijnego crossover. Ambicji jak dotąd w sztuce niespełnionej. Bogowie różnorakich religii zebrani niczym ojcowie chrzestni mafii, okazali się być najbardziej zatroskani losem świata. Zamierzali nie dopuścić do Apokalipsy (tocząc przy tym dyskusję w stylu polskich polityków). Świat w serialu stał się bardziej złożony i skomplikowany. Przez co jeszcze bardziej niejasny, lecz zarazem ciekawszy.

I wreszcie zobaczyliśmy Lucyfera w pełnej krasie. Jak dotąd jego potęga tak naprawdę pojawiała się tylko w podaniach (mniejsza o jego odporność na Colta). Bez trudu rozprawił się z paroma Bóstwami. Podkreślił również swą dominację wśród archaniołów.

Niektórych czytelników może dziwić fakt, że nie zacząłem swych dywagacji od nielicznego, ale najbardziej tożsamego grona dla Apokalipsy. Mam na myśli oczywiście Jeźdźców. Tutaj sprawa jest w moim przekonaniu niezwykle prosta. Zatrudnieni na umowę-zlecenie, mają robotę do wykonania. Dla mnie osobiście, bardziej w ich przypadku interesującą jest spełniana przez tę czwórkę funkcja negacji dla cudu stworzenia. Zaraza, dobitnie pokazuje jak nieudaną jest stworzona przez Boga ludzka fizyczność. Choroba nawet jeśli nie kończy się Śmiercią, niejednokrotnie wyklucza człowieka ze społeczeństwa. Wojna natomiast uświadamia, jak niewiele potrzeba aby ludzie zaczęli walczyć sami ze sobą. Jakby cały czas czekali, szukali pretekstu. Jak nie pałą go, to słowem. Niestety widać to często na naszym kochanym forum. Głód potrafi zamienić człowieka w machinę nastawioną na samo-destrukcję. To nie tylko narkotyki. Uzależnienie może przybierać najróżniejsze formy. Subtelne, cierpliwie czekające, aby się ukazać. Niestety, tylko nieliczni znają pewną zawsze sprawdzającą się formułę - pokusa nie wypełnia dziur.

Na zakończenie, mała anegdota. Przed rozpoczęciem emisji V sezonu Supernatural, mój kolega stwierdził, że producenci będą planować stosunkowo szybkie zakończenie ewangelii Winchesterów. Fakt faktem, fabuła serialu w momencie przebudzenia Lucyfera, zabrnęła już bardzo daleko. Jednak tak naprawdę, końca nie widać. Bowiem po co zabijać kurę znoszącą złote jajka? Mówi się, że to co dobre, szybko się kończy. A to nieprawda. Szara eminencja Apokalipsy, czyli panowie Singer i Kripke, mogą dalej wykazywać się charakterystyczną dla samych siebie kreatywnością. Czego sobie i Państwu życzę.

Autor: Adam Kaczmarek

SKOMENTUJ NA FORUM



Supernatural.com.pl @ Wszelkie prawa zastrzeżone.Strona Non- Profit prowadzona przez fanów dla fanów.