Agencja - Biuro nieruchomości Kraków, Wrocław, Gliwice
arrow
GWROTA
pajacyk
panteon
pmiska
stv
Wgraj obrazek o tytule art-bohater.jpg do katalogu /images/belki/statyczne/

Bohater na rozdrożu

Wiara w przeznaczenie i to, że zbawienie jest z góry przesądzone wywodzi się z purytańskiej tradycji, która ukształtowała amerykańską świadomość. Tej łaski nie można sobie w żaden sposób zaskarbić, ani stracić. Absolutna predestynacja pozbawia człowieka wolnej woli i możliwości decydowania o własnym losie, a dobre uczynki są jedynie dowodem Łaski Bożej, a nie warunkiem jej uzyskania. Równie dobrze mogą być też postrzegane jako zło, jeśli są wynikiem błędnych motywów (samozadowolenie, egotyzm). W centrum wiary Purytan stało przekonanie, że człowiek w swej istocie grzeszny i niedoskonały zasługuje na potępienie i karę - tylko garstka wybrańców dostąpi zbawienia. Kim są predestynowani do zbawienia? Tego nie wie nikt.

Bohaterowie Supernatural stają przed takim samym dylematem. Historia Sama Winchestera od początku jest naznaczona zmaganiem z przeznaczeniem i poszukiwaniem odpowiedzi na pytanie, czy przeznaczenie to można zmienić. Czy zło jest dominującą częścią natury ludzkiej i czy człowiek zasługuje na zbawienie?

Ci dobrzy ludzie
O ile "ratowanie ludzi, polowanie na potwory" (Dean, Wendigo) jest mottem życiowym rodziny Winchesterów, o tyle owo "ratowanie ludzi" zdecydowanie znajduje się w centrum światopoglądu Sama. To młodszy z Winchesterów "prawi morały" (Dean, Malleus Maleficarum) o świętości ludzkiego życia i nie godzi się na moralnie kontrowersyjne rozwiązania - "Nie, nie zabijemy istoty ludzkiej, Dean. Jeśli to zrobimy, nie będziemy lepsi od niego" (Faith), jest wrażliwy na ludzkie dramaty, kryjące się nierzadko w historiach zjaw i duchów ("Sammy zawsze robi się nieco sentymentalny, jeśli chodzi o takie rzeczy", Dean, Roadkill), aż wreszcie woli zginąć niż zabić drugiego człowieka (All Hell Breaks Loose, part I). Ludzie nie są tak naprawdę źli, tylko zdesperowani (Faith). Ta humanistyczna wizja świata pozwala mu na dostrzeganie odcieni szarości - świat nie jest czarno-biały, jak chciałby tego Gordon Walker, a początkowo także Dean - świat składa się z niejednoznacznych zjawisk, nierzadko wymykających się klarownej ocenie. Czy można potępić dziewczynę, która nie ze swego wyboru stała się wilkołakiem czy wampirem i nieświadomie podąża za instynktem? Czy można potępić człowieka, który bez własnej woli powoli zmienia się w krwiożercze monstrum? Czy są oni w pełni odpowiedzialni za swoje czyny, czy raczej godni współczucia, czy można winić ich za to, czym są? Czy też raczej dać im szansę na walkę z własną 'ciemną stroną'?   W symbolice serialu 'potwory tygodnia' stają się z czasem nie tylko barwną dekoracją, ale wpisują się w przewodnią dyskusję o przeznaczeniu oraz istocie dobra i zła. Lenora, Maddison i Jack, a ostatecznie także Gordon Walker, to nie tylko odrębne postacie, ale też swoiste alter ego Sama Winchestera - lustro, w którym bohater coraz wyraźniej rozpoznaje swoje odbicie, i które odzwierciedla jego rozterki i zmagania z własnymi demonami, na przekór temu, co wydawać by się mogło nieuniknione. Pragnie wierzyć w to, że ratunek jest możliwy, że jego los nie został jeszcze przypieczętowany, i że uda mu się uciec przed przeznaczeniem, ponieważ dobro i zło to kwestia naszych wyborów, nie predestynacji (Metamorphosis, Bloodlust, Playthings, After School Special, I Believe The Children Are Our Future).

Ironicznie to Sam jest tym z braci, który wierzy w pozytywne oddziaływanie siły wyższej, która może mieć wpływ na ludzi i to, co dzieje się na Ziemi: "Jeśli wiesz, że istnieje zło, jak możesz nie wierzyć w istnienie dobra?" (Faith). To przekonanie początkowo pozwala mu mieć nadzieję: "Chciałem wierzyć, że ktoś jeszcze czuwa. Jakaś siła wyższa, większe dobro. I że być może... być może mogę zostać ocalony." (Houses of the Holy). Jego wiara i naiwność ulegają jednak stopniowej dekonstrukcji: pastor - cudotwórca okazuje się nieświadomym narzędziem magii, karzący winnych anioł zostaje zdemaskowany jako błądząca dusza zamordowanego księdza, a prawdziwe anioły okazują się aroganckimi i bezlitosnymi służbistami, dalekimi od okazywania miłosierdzia, a nie cofającymi się przed manipulacją i kłamstwem. Nadzieja Sama zmienia się w rozczarowanie - "To jest Bóg i Niebo? To jest to, do czego się modliłem?" (It's The Great Pumpkin, Sam Winchester). Dobro i zło stają się pojęciami względnymi - przedstawiciele Nieba nie zawsze są uosobieniem dobra, demon ubiera się w owczą skórę, udając tęsknotę za ludzkimi uczuciami. Klasyczne archetypy przestają funkcjonować w tej rzeczywistości.

Ciemna strona księżyca
Poddanie w wątpliwość jednoznacznej moralnej oceny tego, co paranormalne i potencjalnie stanowiące zagrożenie, to niewątpliwie piękny i słuszny gest, jednak pociąga za sobą też pewne niebezpieczeństwa. Akceptacja niektórych zjawisk i próba usprawiedliwiania ich może prowadzić do zatarcia się granicy między tym, co dobre, a tym, co złe, relatywizacji tych pojęć i sytuacji, w której dobre intencje mogą przynosić złe skutki.

"Im więcej ludzi uratuję, tym bardziej uda mi się zmienić (...) moje przeznaczenie" (Playthings) - od momentu, kiedy Sam przekracza granicę pomiędzy tym, co ludzkie, a tym, co 'nie z tego świata' i dowiaduje się o swoim potencjalnym upadku, ta myśl zdaje się dominować wśród motywów jego działania. W tej desperackiej próbie wywalczenia sobie łaski i ratowania wszystkich naokoło, łącznie z bratem, Sam jednak niepostrzeżenie gubi samego siebie psychicznie i moralnie, godząc się na "rzeczy, które nie zgadzają się z [jego] wrażliwą naturą" (Ruby, Sin City). Nie można zwalczać zła jego własną bronią nie stając się choć trochę jego częścią. Będąc człowiekiem inteligentnym i wrażliwym na moralne niuanse, Sam musi zdawać sobie z tego sprawę, kiedy decyduje się na 'romans' z Ruby (która będąc demonem jest paradoksalnie jedyną istotą zdolną zrozumieć jego dwoistą naturę).

De-ewolucja Sama przebiega stopniowo od trzeciego sezonu i równolegle do ewolucji Deana. Obaj Winchesterowie wpływają na siebie i zmieniają wzajemnie swój światopogląd. "Muszę stać się tobą" - oświadcza starszemu bratu (Malleus Maleficarum). Tragedia, jaką zakończyła się zaplanowana przez Azazela rywalizacja między wybranymi dziećmi, poczucie odpowiedzialności za życie brata (dług nie do spłacenia) oraz coraz bardziej bezpardonowa walka z demonami, udowadniają Samowi, że jego humanistyczna postawa przynosi klęski i nie ma racji bytu - przetrwanie i wygranie być może dużo większej stawki, niż pojedyncze istnienia ludzkie, nie pozostawia miejsca na sentymenty i moralne rozterki, doprowadzając do momentu, w którym Sam jest gotów ulec prawu wojny i poświęcić drugiego człowieka w imię zapobiegania większemu złu (Jus In Bello, Lucifer Rising).

Jednak to dopiero przegrana walka o uratowanie brata, której wynikiem jest poczucie bezsilności i utraty kontroli nad sytuacją, popycha Sama do sięgnięcia po radykalne rozwiązania. "Bezsilność jest jednym z najbardziej niechcianych spośród wszystkich uczuć. Bezsilność kojarzy nam się ze słabością, a przecież nie lubimy czuć się słabi. Najczęściej przysłaniamy je złością. A złość daje nam poczucie mocy." (Agnieszka Paczkowska Uwolnij moc. Jak pokonać bezsilność) Spotęgowane demoniczną krwią umiejętności dają mu nie tylko przewagę, ale możliwość ratowania opętanych ludzi - kodeks moralny Sama Winchestera może zostać przywrócony, nawet, jeśli jest po części jedynie usprawiedliwieniem i kompromisem.

Ma to oczywiście swoją cenę - z czasem "robi się mroczniej i mroczniej" (Dean, Metamorphosis) i mimo tego, że Sam długo próbuje przekonać siebie samego jak i Deana, że jest w stanie panować nad swoją 'ciemną stroną', wkrótce staje się oczywiste, iż jest to niewykonalne. Jednak dla Sama ma to inny wymiar niż dla jego brata - młodszy Winchester nie tylko stara się obrócić swoje przekleństwo w dar - "Jestem całkiem nowym rodzajem dziwoląga! I tylko próbuję zaakceptować to... to przekleństwo i zrobić z nim coś dobrego. Bo nie mam innego wyjścia." (Metamorphosis) - ale zaczyna postrzegać samego siebie jako ofiarę złożoną w imię wyższego celu - "Nawet jeśli to mnie zabije" (When the Levee Breaks).

W When the Levee Breaks przedostatnią wizją Sama, dręczonego poczuciem zdrady wobec samego siebie i swojej niewinności (czternastoletni Sam) oraz swoją demoniczną stroną (Alastair), jest Mary - pierwsza ofiara apokaliptycznego planu i matka - symbol bezwarunkowej miłości - za której śmierć Sam czuje się częściowo odpowiedzialny. To ona utwierdza syna w słuszności jego martyrologicznej misji. Będąc jednak jedynie wytworem odurzonej podświadomości, jest ona materializacją lęków Sama i jego potrzeby potwierdzenia własnych wyborów - zrozumienia i wsparcia, których odmawia mu starszy brat (ponieważ Sam nie pamięta matki, jego podświadomość może jedynie nadać jej cechy własne - jak w przypadku pozostałych halucynacji, będących materializacją jego własnych obaw i rozterek). Mesjanistyczne inklinacje Sama podkreśla warstwa wizualna odcinka (podobna wizualizacja pojawia się już wcześniej w Dream A Little Dream Of Me i Jump The Shark). Mimo, że obraz odwróconego krzyża kojarzony jest współcześnie przede wszystkim z obrządkami satanistycznymi i figurą antychrysta, ma on tak naprawdę dużo starsze i zupełnie inne konotacje i źródła. Pierwszym z nich jest postać apostoła Piotra, który czując się niegodzien iść w ślad Chrystusa, poprosił o ukrzyżowanie głową w dół (co ciekawe ostatnimi słowami, jakie Dean słyszy z ust brata w końcowej scenie When the Levee Breaks jest "Nie znasz mnie, nigdy mnie nie znałeś i nigdy nie poznasz"). Drugim jest dwunasta karta Tarota - The Hanged Man - Wisielec, przedstawiający człowieka zawieszonego na drzewie głową w dół, symbolizująca ofiarę i tę część drogi wędrowca, kiedy to musi on podjąć ryzyko i odrzucić wartości świata zewnętrznego, aby odbyć podróż w głąb nieświadomości (cykl 22 Wielkich Arkanów Tarota ukazuje symboliczną drogę człowieka – wędrowca przez życie – od nieświadomości (karta Głupiec), poprzez liczne próby – do poznania i osiągnięcia pełni (karta Świat)). Jak pisze Alfred Douglas podążając za interpretacją Junga: "Nie może zawrócić i domagać się, by zwrócono mu bezpieczną samoistność jego młodości, a jednocześnie nie wolno mu poddać się własnemu cieniowi." Jak każda karta Tarota, Wisielec ma także swój negatywny aspekt - idealizm oderwany od rzeczywistości i zakończoną porażką wewnętrzną walkę.

Motywy Sama są oczywiście dużo bardziej złożone i nie do końca pozytywne - zemsta  oraz poczucie władzy i kontroli odgrywają wśród nich także znaczącą rolę i nie całkiem dają się oddzielić od chęci ratowania istnień ludzkich i poświęcenia - nie bez powodu w Magnificent Seven naprzeciwko Sama staje uosobiona Pycha - źródło wszystkich grzechów. Nabierając coraz więcej pewności siebie i obserwując złamanego pobytem w Piekle Deana, Sam dochodzi do wniosku, że tylko on jest w stanie wygrać tę bitwę i może wreszcie podejmować samodzielne decyzje na własnych warunkach, już nie w cieniu starszego brata:  "Dean nie jest ostatnio sobą. Odkąd wrócił z Piekła. Potrzebuje pomocy" (The Monster at the End of This Book). Wiara w poświęcenie miesza się z dumą, próbując zagłuszyć wyrzuty sumienia i poczucie odrzucenia: "Wiesz dlaczego cię okłamywałem, Dean?  Właśnie przez takie gówno. Sposób, w jaki ze mną rozmawiasz, jak na mnie patrzysz, jakbym był jakimś dziwadłem! (...) Albo nawet gorzej - idiotą, który nie potrafi odróżnić dobra od zła (...). Nie masz pojęcia, przez co przechodzę! Mam w sobie krew demona, Dean!" (Metamorphosis). To właśnie po części to ostatnie uczucie, które towarzyszy młodszemu Winchesterowi od zawsze (najpierw z powodu rodzinnej profesji, później paranormalnych zdolności wywołanych przez krew Azazela) popycha go do dokonywania takich, a nie innych wyborów, czego świadomi są zarówno Ruby i Lucyfer, jak i Zachariasz i Castiel, manipulując odpowiednio Samem dla własnych celów. Będąc "zupełnie nowym rodzajem dziwoląga", Sam Winchester nie może znaleźć sobie miejsca ani między ludźmi, ani demonami, faktycznie nie przynależąc w pełni do żadnych, choć ci ostatni próbują go przekonać, że jest jednym z nich.

Tutaj, w mojej głowie
Chuck: Przykro mi, Sam. Wiem, że to straszny ciężar, pozwolić temu wszystkiemu spocząć na twoich barkach.
Sam: A jest tak? Wszystko spoczywa na moich barkach?
Chuck: Wygląda na to, że właśnie w tym kierunku zmierza ta historia.
(The Monster at the End of This Book)

Stwarzając demony, Lucyfer próbuje zanegować prawo ludzkości do zajmowania najwyższego miejsca w kreacji, obnażyć prawdziwą naturę człowieka. Jak powstają demony? Jeśli wierzyć Ruby, każdy demon był kiedyś człowiekiem. Można zatem założyć, że demony to ludzie, którzy sprzedali swoją duszę Piekłu (nieistotnym okazuje się, z jakich pobudek zawarta została umowa) lub w inny sposób zasłużyli na nie. Ludzie, których zdominowały ich grzechy, którzy wybrali zło. Zaślepiony przekonaniem o słuszności swoich decyzji Sam wybiera pozornie mniejsze zło, żeby uchronić świat przed złem większym - unikając jednak swojego przeznaczenia nieświadomie je wypełnia, sprowadzając na Ziemię Apokalipsę. Uwolniony ze swojego więzienia upadły anioł obiecuje młodszemu Winchesterowi, że nigdy go nie okłamie. I w sumie dotrzymuje słowa - nie kusi go pokojem na Ziemi, nie obiecuje raju, ale apeluje do tych samych instynktów, pragnień i słabości, które sprowadziły na manowce rzesze ludzi przed Samem - gniewu i pragnienia zemsty, wyładowanych na demonach z "paczki Azazela" (Lucyfer, Swan Song), które zniszczyły mu życie, poczucia siły i pewności siebie, czy też pragnienia przywrócenia do życia ukochanych osób. Te  same podstawowe motywy kierują ludźmi, którzy zawierają pakt z demonem z rozdroża. "Spójrz, co sześć miliardów was z tym zrobiło. A ilu z was wini za to mnie?" - pyta Lucyfer Deana w The End, pokazując, że tak naprawdę człowiek ma destrukcję i zło wpisane w swoją naturę i nadprzyrodzona interwencja jest w tym celu zbędna (Takie samo przekonanie wyraża Casey w Sin City: „Prawie nie kiwnęłam palcem. Wszystko, co trzeba zrobić, to jedynie popchnąć was we właściwym kierunku”). Paradoksalnie jednak potrzebuje materialnej postaci - człowieka - aby wcielić w życie swoją prywatną zemstę. W swojej arogancji nie przypuszcza nawet, że jego 'naczynie' mogłoby zachować się niezgodnie z oczekiwaniami, tym bardziej tak 'skażone' od samego początku: "Ponieważ jesteśmy dwiema połówkami połączonymi w jedność. Dosłownie stworzonymi dla siebie. Wszystko to widzę - jak bardzo zawsze czułeś się odizolowany, jak bardzo nie na miejscu w tej twojej rodzince. Bo dlaczego miałbyś czuć się inaczej? W najlepszym razie byli tylko rodziną zastępczą. Ja jestem twoją prawdziwą rodziną. Za każdym razem nie uciekałeś od nich, uciekałeś do mnie" (Swan Song). Żywiąc się negatywnymi emocjami wewnątrz świadomości Sama, Lucyfer wychodzi poza ramy bycia jedynie postacią, a staje się symbolem -  apokaliptyczny konflikt zostaje przeniesiony do skali mikro, by znaleźć swój finał w metaforycznym i niemal bezgłośnym pojedynku światła i ciemności, jakie równolegle nosi w sobie gatunek ludzki. Dlatego właśnie nienawidzącego ludzi anioła, który uważa homo sapiens za rodzaj krwiożerczy, pełen wad i zepsucia, zasługujący na wytępienie zamiast miłości Stwórcy, nie pokonuje inny anioł ze świetlistym mieczem, tylko właśnie człowiek, i to człowiek, który popełnił w życiu sporo błędów i ma tyleż samo wad, co zalet. Ale ma też na swoją obronę bardzo silny argument - miłość i zdolność do poświęcenia. W myśl tej humanistycznej i optymistycznej idei Sam udowadnia Diabłu, że ludzkość jest jednak coś warta i nie każdy człowiek staje się demonem - "Zdolność ludzkości do dokonywania złych wyborów jest zbalansowana przez zdolność do dokonywania wyborów właściwych. Ludzie potrafią wybrać dobro lub walczyć ze złem, kiedy jest to konieczne. […] Supernatural, jak inne formy popkultury podejmujące temat dobra i zła, oferuje widzowi nadzieję, że zło może zostać pokonane, jeśli ludzie biorą odpowiedzialność za swoje własne czyny i pracują razem na dobro." (Avril Hannah Jones - Good and Evil in the World ff Supernatural)

Samuel Winchester wywodzi się z długiej linii literackich i filmowych bohaterów (wśród najbardziej znanych bohaterów popkultury warto wymienić Anakina Skywalkera, z którym Sam Winchester dzieli niemal identyczne cechy), którzy wpadają w pułapkę zła, żeby później z poświęceniem zapracować na odkupienie, płacąc tym samym najczęściej najwyższą cenę za swoje błędy. Bohaterów, których nie każdy z nas lubi, a jednak bardzo ludzkich i realnych w swojej niedoskonałości, bohaterów będących metaforami naszej codziennej wewnętrznej walki o wygraną dobra nad złem. Nawet, jeśli stawką nie jest los świata. "Prawdziwi bohaterowie [...] są tylko płaczliwymi egoistami, jak każdy z nas. Są ludźmi w trakcie swej życiowej podróży, próbującymi przezwyciężać swoje wady i błędy, robiąc co w ich mocy, by uporać się ze stratami i złagodzić cierpienie wywołane wydarzeniami, które są poza ich kontrolą[…]." (Dodger Winslow, The Burden Of Being Sammy)

Lucyfer ma poniekąd rację, uważając, że w każdym człowieku tkwi demon - ludzkość niewątpliwie nosi w sobie tę skazę. "Cholerna racja, nie są doskonali. Ale wielu z nich próbuje i stara się być lepszymi, stara się przebaczać." (Gabriel, Hammer Of The Gods)

Wszystko w twoich rękach
Chuck zakończył wprawdzie pisać Ewangelię Winchesterów, jednak w obliczu mającego  wkrótce powstać sezonu szóstego, wiadomo, ze nie jest to jeszcze koniec tej historii. Jaka przyszłość może czekać Sama Winchestera? Jaka rolę przyjdzie mu odegrać? Według Campbellowskiej teorii monomitu wędrówka protagonisty od naiwnego i niewinnego Głupca, poprzez szereg prób i testów, po gotowego ponieść ciężar odpowiedzialności, świadomego siebie i złożoności świata Bohatera, który w finałowej walce odnosi zwycięstwo nad swoimi słabościami, została zamknięta, a wraz z nią konstrukcyjna klamra spinająca dotychczasowe pięć sezonów serialu (Eric Kripke nie ukrywa swojej fascynacji teoriami Josepha Campbella oraz tego, że – podobnie jak George Lucas – konstruujac fabułę Supernatural opierał się na Bohaterze o tysiącu twarzy tegoż autora). Budowa mitu nie zamyka jednak definitywnie drogi dla ciągu dalszego - mitologiczny bohater "zdobywa nagrodę, by - zmieniony przez doświadczenie - powrócić do swojego świata, niosąc mu dobro."(Darek Arest - Jezus Forever, FILM) Jaki ciąg dalszy - już poza ramami Campbellowskiego monomitu - napiszą dla Sama twórcy serialu? Odpowiedź na to pytanie otrzymamy być może jesienią.

Autor: Ellaine

SKOMENTUJ NA FORUM



Supernatural.com.pl @ Wszelkie prawa zastrzeżone.Strona Non- Profit prowadzona przez fanów dla fanów.